Dwanaście srok za ogon, gościnne występy, przyroda miasta

„12 srok” on tour

Nie ma nic smutniejszego niż porzucone blogi.
Wrócę na momencik do ciekawej przygody, która przytrafiła mi się w połowie lipca. Wziąłem udział w międzynarodowej imprezie pod nazwą Miesiąc Spotkań Autorskich. Czytałem fragmenty „12 srok” w Brnie, Wrocławiu, Ostrawie, Koszycach i Lwowie. Tam gdzie było to konieczne, na ścianie wyświetlano tłumaczenie. To był fragment o Jamesie Bondzie, który chyba przykleił się do mnie na wieki. Publiczność czesko-słowacka nie różni się szczególnie od polskiej, interesowało ją klasycznie: jakim ptakiem chciałbym być oraz jaki jest mój ulubiony ptak. Na Ukrainie rozmowa zeszła trochę w stronę tematów polityczno-historycznych. Wygłosiłem m.in. dość bełkotliwą mowę na temat „Henryk Sienkiewicz – mistrz opisów przyrody”, w której starałem się odwrócić uwagę od ukrainożerczej wymowy „Ogniem i mieczem”. Prawdę mówiąc moja przygoda miała charakter bardziej kulturalny niż przyrodniczy, ale starałem się znaleźć chwilę na szwendanie się po krzakach. Nie przygotowałem się do tego wyjazdu, po prostu szedłem do najbliższego parku. Aparatu zapomniałem, został telefon, dlatego zdjęcia będą umiarkowanie ptasie.

IMG_20170713_143447

W miastach środkowoeuropejskich trwało już w pełni dojrzałe lato. Ptaki milczały, za to świerszcze koncertowały na całego. Uderzyła mnie nieobecność krukowatych (w porównaniu do Warszawy!). Nigdzie nie widziałem wrony siwej, ani nawet gawrona. W Ostrawie podobno miały być kawki, ale ja ich nie wypatrzyłem. Gdzieś zaterkotała sroka, we Lwowie jak zwykle nie zawiodły kruki. Cudów jednak nie było. Park otaczający zamek Špilberk w Brnie jest letnim popołudniem dość martwy, ciekawiej było na miejscami dzikim, sąsiednim wzgórzu (Žlutý kopec), czasu miałem jednak niewiele. Z trudem uzbierałem koło 10 gatunków.

IMG_20170711_181901

fot. z lewej widok ze Špilberka

i relaksujący wodospad

Wrocław wydał mi się nie dość egzotyczny, darowałem sobie ptaki, szczególnie, że przez większość popołudnia padał deszcz.

Nieźle było w Ostrawie: polecam spacer ze starego miasta wzdłuż rzeki Ostrawicy na północ. Przy starych drzewach uwijały się muchołówki szare, na gałęzi zastygły podloty pleszki, z krzewów dobiegało „trtrtr” raniuszków. Bez trudu wypatrzyłem koło 20 pospolitych parkowych gatunków.

IMG_20170713_110537

fot. park w Ostrawie

Do Koszyc dotarłem późno, tu też odpuściłem poszukiwania dzikiego życia. To słowackie miasto zajmuje jednak ważne miejsce w moim ptasiarskim pamiętniku – to tu, przeszło 20 lat temu, obserwowałem po raz pierwszy dzięcioła białoszyjego (wtedy jeszcze syryjskiego). Rzuciłem okiem w tamto miejsce, ale usłyszałem jedynie szczebiotanie szczygła w koronie drzew. Ten pamiętny dzięcioł pewnie już dawno użyźnił słowacką ziemię.

IMG_20170715_073154

fot. taki widok miałem w Koszycach

Najciekawiej było we Lwowie, pewnie dlatego że dobrze znam to miasto i poradziłem się mieszkających tu znajomych. Poszedłem do Parku Znesinnya, który ma status parku krajobrazowego i położony jest na lesistych wzgórzach Kajzerwaldu (część miasta na granicy rejonu Szczewczenkowskiego i Łyczakowa). Park znajduje się pół godziny spacerem od centrum miasta i ma powierzchnię 312 hektarów (!). Mieści się w nim skansen, Szewczenkowski Gaj – tę nazwę trzeba wpisać w mapę google jeżeli chce się trafić na miejsce. Od świtu miasto dusiło się w upale, dlatego ptaki były mało aktywne, nie mam jednak wątpliwości, że w bardziej sprzyjających warunkach (np. wiosną) cały park trelowałby, krakał, kwilił i szurał liśćmi. Plątanina wydeptanych ścieżek oplata go gęstą siecią, ale wiele miejsc jest zupełnie nieuczęszczanych (co można poznać po wysokości rosnących tu roślin).

Nad niewielkim stawem zapoznałem refleksyjnego policjanta, który opowiadał mi o zwyczajach polskich tirowców (w trosce o najmłodszych zachowam tę opowieść dla siebie), a także zapoznał mnie z rodziną niepłochliwych kokoszek wodnych. A kiedy tak zachwycaliśmy się przyrodą przysiadł przed nami mój pierwszy w życiu, wymarzony paź żeglarz.

Park Znesinnya jest zbyt piękny by był prawdziwy, a takie piękno jest oczywiście szybko przeliczane na pieniądze. Nic dziwnego, że na ten teren pchają się deweloperzy. Deweloperstwo to stan umysłu. Oczywiście w parku ma powstać ekskluzywne osiedle dla bogaczy, dlatego na szczycie jednego ze wzniesień wyrosło obozowisko zorganizowane na majdanową modłę. Do lwowskich obrońców przyrody można się przyłączyć tu.

Reklamy
Zwykły wpis
warszawski rajd ptasiarzy

Warszawski Rajd Ptasiarzy (po raz pierwszy)

13 maja odbędzie się pierwszy Warszawski Rajd Ptasiarzy, oddolna inicjatywa grupy warszawskich miłośników ptaków. Przez całą sobotę będzie można spacerować w towarzystwie przewodników i poznawać dziką stronę naszego miasta. Wycieczki są darmowe, organizatorzy proszą o zabranie biletów komunikacji miejskiej.

Oto przewodnicy i ich trasy:

IMG_2258

Beata, lider warszawskiej grupy lokalnej Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, z wykształcenia ornitolog, z zamiłowania ptasiarz, od 13 lat łączy przyjemne z pożytecznym, zawodowo zajmując się ochroną środowiska, w wolnym czasie poświęcając się swojej ptasiarskiej pasji.

Trasa:

6:00 – przystanek Kórnicka (Zgorzała i okolice, do przejścia pieszo ok. 3 km)

9:00 – pętla tramwajowa Wyścigi (Dolinka Służewiecka, do przejścia pieszo ok. 3 km)

12:00 – pętla Wilanów (EC Siekierki/Wisła, do przejścia pieszo ok. 5 km)

16:00 – przystanek Agrykola 02 (Park Łazienkowski, do przejścia pieszo ok. 3 km)

s_k

Sławek, z zawodu dziennikarz. Ptaki obserwuje od 15 lat, obecnie głównie w południowych dzielnicach Warszawy: na Mokotowie, Ursynowie i Wilanowie, ale nie tylko…

Trasa:
6:00 – przystanek Europejska 01 (obserwacje nad Jeziorem Powsinkowskim i Jeziorem Wilanowskim)

10:00 – przystanek Dolina Służewiecka 03 (spacer ul. Przy Grobli wzdłuż Potoku Służewieckiego)

13:00 – przystanek al. Lotników 01 (obserwacje w lasku przy ul. Puławskiej w pobliżu Zalewu Służewieckiego)

15:00 – przystanek Królikarnia 02 (obserwacje w Parku Arkadia oraz przy ul. Obserwatorów)

Janek R._01 (1) (1)

Janek, ornitolog-obrączkarz, członek Warszawskiego Zespołu Obrączkarskiego TRIDACTYLUS. Miłośnik ptaków siewkowatych. Młody ale ambitny.

Trasa:

4:30 przystanek Os. Wyżyny 04

7:00 przystanek Kórnicka

10:00 przystanek Bartyki

14:30 przystanek Spacerowa 03

16:30 przystanek Spadowa

Sparkle 100%

13 maja może poprowadzić was Krzysztof. Z zawodu inżynier, ptasiarz z zamiłowania. Warszawianin od zawsze, acz z przerwami. Obserwacyjnie grawituje ku Wiśle, zarówno prawo- jak i lewostronnej. Niewytłumaczalną atencją darzy sieweczki rzeczne, od czasu jak obserwował wyprowadzenie przezeń lęgu na parkingu dla TIR-ów.

Trasa:

6:00 – zbiórka na Siekierkach, przystanek Sanktuarium i stamtąd wzdłuż Wisły wałem na południe, zejście nad Wisłę i powrót częściowo wzdłuż Wisły, częściowo „po śladach” wałem. Liczymy na pierwsze gąsiorki i dziwonie oraz na wilgi, potrzosy, kląskawki…

16:00 – wzdłuż Wisły od mostu Poniatowskiego w stronę mostu Grota po stronie praskiej, czyli zbiórka nad Wisłą pod mostem (przystanek Wybrzeże Helskie).

zdj. Tomasz Kaczor

Staszek, dziennikarz, autor książki „Dwanaście srok za ogon”. Interesują go szczególnie ptaki miejskie i ptasie tropy w kulturze. Prowadzi bloga „Dzika Ochota”.

Trasa:

5:30 przystanek UKSW 01

9:00 pętla Gwiaździsta (łęgiem w stronę Cytadeli)

12.00 pętla SZCZĘŚLIWICE

15.00 przystanek JEZIORKO CZERNIAKOWSKIE 01

fot. Tomasz Kaczor

20:00 METRO KABATY I WSPÓLNY SPACER WSZYSTKICH PRZEWODNIKÓW NA POLANKĘ POWSIŃSKĄ GDZIE ODBĘDZIE SIĘ MIKROINTEGRACJA 🙂

patronat: MZA Miejskie Zakłady Autobusowe, Warszawska Grupa OTOP, Dzika Ochota
partnerzy: Chai Kola & Chai Mate

Więcej informacji na stronie https://www.facebook.com/warszawskirajdptasiarzy/

Zwykły wpis