W terenie, wakacje

Wyspa jak wulkan

Wybaczcie Państwo banał w stylu „zwolnij”, „patrz w niebo”, „wyjedź do Toskanii”, ale dokonałem właśnie wielkiego, oczywistego odkrycia i nie zawaham się o tym powiedzieć: gorąco polecam 10 dniowe wakacje bez Internetu i pracy (bo bez Internetu). Szczególnie polecam wszystkim, którzy gonią trzy terminy równocześnie, nie mają siły się uśmiechać rano w tramwaju, których denerwują długie światła na placu Wilsona (i każde inne światła). Naprawdę przez 10 dni świat nie znika, a dobrze widać w jakiej fikcji żyjemy.
No więc nie byłem w Toskanii, byłem na Kubie. Tam po prostu nie bardzo jest Internet. Niby jest, ale nie można go złapać ot tak sobie, kiedy zwyczajnie przyjdzie nam do głowy zobaczyć co tam słychać u skrzynki odbiorczej. Z naszej, wygodnej, pierwszoświatowej perspektywy to wielki luksus. Nie będę tu zdawał relacji ze swoich wrażeń, bo to nie jest blog o wycieczkach. Poprzestanę na tym, że poza brakiem Internetu bardzo trudno idealizować tamtą rzeczywistość, puste półki, permanentne lata 60., brak podstawowych artykułów, cenowe nonsensy, nibyidealistyczną, utopijną bzdurę, w której państwo udaje, że płaci, a ludzie udają, że pracują, gdzie każdy kombinuje jak może, bo zarabia 20 dolarów miesięcznie i ma co miesiąc przydział kartek. Za mało żeby żyć, za dużo umrzeć z głodu. Kropka.
To nie był wyjazd na ptaki, ale zupełnie bez ptaków to ja już nie umiem. Nie byłem w ani jednym ptasim miejscu, w żadnym rezerwacie, wszystkie zdjęcia robiłem w parkach, w okolicy plaż, niedaleko zabudowań.
A więc chronologicznie:
Miejscowość Boca Ciega, okolice mikromiasteczka Guanabo. Piękna plaża, nabrzeże zniszczone przez huragan Irma, w sklepach głównie olej, ryż, fasola, papierosy, rum. Transport bryczkami. Dużo starych europejczyków w poszukiwaniu młodych Kubanek.
1. Sępnik różowogłowy, Cathartes aura, Turkey vulture, drapieżnik nr.1 na całej Kubie. Wielkości naszych orlików, lata nad wsiami i miastami, czasem tuż, tuż nad głowami przechodniów. Lubi wysokie budynki. Jest pogotowiem higienicznym obu Ameryk, gdyby nie on, w kubańskim klimacie co chwilę wybuchałyby epidemie. Sępnik lokalizuje padlinę po zapachu, w ślad za nim podążają inni pozbawieni węchu padlinożercy (np. kondor).

2. Lasówka kasztanowogłowaSetophaga palmarum, Palm warbler, niestety w mniej spektakularnym upierzeniu zimowym. Najpospolitszy obok wróbla ptak, wszędobylski, ciekawski, potrząsa ogonem jak nasze kopciuszki.

3. Wilgowron czarny, Quicalus niger, Greater Antillean grackle, jakby kubański szpak, z dziobem gawrona i złotym okiem. Dość pospolity na wsi, płochliwy, pogwizduje z koron drzew. Warunki do fotografowania ptaków na Kubie są trudne, bo kontrasty między dnem zadrzewień, a koronami drzew a otwartym terenem są olbrzymie. Mój aparat ledwo zipiał, pewnie dlatego nie zrobiłem mu ani jednego dobrego zdjęcia.

DSC06296

4. Gołąbeczek malutki, Columbina passerina, Common ground dove, jeden z najmniejszych gołębi świata, bardzo wzruszający i bardzo płochliwy. Lata szybko, najczęściej w grupach. Na ziemi przypomina przepiórkę, kiedy zrywa się do lotu dobrze widać rdzawe wzory na jego skrzydłach.

5. Czapla złotawa, Bubulcus ibis, Cattle egret, zupełnie taka sama jak na południu Europy. Gatunek inwazyjny, introdukowany na pocz. XX wieku.

Fotografowałem właściwie wszystkie ptaki, nawet te zdawałoby się znajome (dzięki temu mam zdjęcie np. bardzo podobnej czapli śnieżnej, o tym później). Śmieci na ulicy jest sporo, częściowo za sprawą huraganu, częściowo dlatego, że nie ma śmietników ani śladu edukacji w tym temacie. Reklamówki kosztują, dlatego jeszcze się je szanuje.

DSC06307

6. Gołębiak długosterny, Zenaida macroura, Mourning dove. Wszędzie pospolita, nieco mniejsza od sierpówki (również tu występującej i inwazyjnej).

7. Czarnobłysk palmowy, Dives atroviolaceus, Cuban blackbird. Inwencja polskich autorów nazw nie przestaje mnie zadziwiać. Zachowaniem przypomina szpaka, jest nieco większy. Zrobiłem mu słabe zdjęcia, bo za każdym razem myślałem, że będzie jeszcze okazja (podobnie jak z wilgowronem). Chyba go nie doceniłem, a to jedyny gatunek endemiczny, który widziałem na Kubie.

DSC06318

8. Przedrzeźniacz północny, Mimus polyglottos, Northern mockingbird. Ptak literacki, znany z powieści Harper Lee „To kill a mockingbird”, po polsku tytuł brzmi „Zabić drozda”, chociaż ten gatunek nie należy do drozdów. No cóż, czasem warto porzucić ścisłe tłumaczenie – „Zabić przedrzeźniacza” brzmiałoby trochę głupio i niepotrzebnie egzotycznie.
Ptak monogamiczny, bardzo wokalny, wszędobylski, mało płochliwy. Chętnie siada na antenach, płotach, liniach energetycznych. Osobnik sfotografowany wśród liści zwabił mnie szaloną arią wyśpiewywaną w upalne popołudnie.

9. Fregata wspaniała, Fregata magnificens, Magnificent frigatebird. Od zawsze, od zawsze ta nazwa działała mi na wyobraźnię, wprawdzie teraz nazywa się je raczej fregatami wielkimi, ale tak czy inaczej są wspaniałe. Jeszcze wspanialsze muszą być kiedy te czerwone worki pod gardłem samców wypełniają się powietrzem podczas tańca godowego.

Pamiętam, że pierwszy raz widziałem fregaty w słabym filmie „Rapa Nui”. A było to tak: Wyspa Wielkanocna, główny bohater bierze udział w wyścigu, stawką jest panowanie nad wyspą. Musi wykraść jajko fregaty i wrócić z nim na start. Przebieg akcji nieważny. Fregaty były wspaniałe.

10. Sieweczka krzykliwa, Charadrius vociferus ternominatus, Killdeer. Jak to sieweczka, dużo biega, dużo nawołuje, a ta ma jeszcze oczy jak spodki.

11. Lasówka szarogrzbieta, Setophaga dominica, Yellow-throated warbler. Widziałem ją tylko raz, czyściła piórka na szczycie palmy. Zdjęcia nędzne, bo wiało tak strasznie, że autofokus ostrzył wszystko poza ptakiem.

12. Lasówka złotawa, Setophaga petechia, Yellow warbler. Takie złotko w zaśmieconych krzakach nad morzem.

13. ? NEED HELP WITH THE IDENTIFICATION. ANYONE? 
Nie wiem co to za jeden, wygląda zupełnie jak nasz brodziec piskliwy, Actitis hypoleucos, kłopot w tym, że on za bardzo nie występuje na Kubie. Ale podobnie lata (nisko nad wodą, na łukowato wygiętych skrzydłach) i często potrząsa ogonem.

14. Piwik karaibski, Contopus caribaeus, Cuban pewee. Polował zupełnie jak muchołówka. Po ataku wracał zawsze na ten sam badyl.

15. Czapla śnieżna, Egretta thula, Snowy egret. Myślałem że to czapla nadobna, a tu całkiem nowy gatunek. W szacie godowej ma efektowne długie pióra opadające z tyłu głowy na grzbiet. Podekscytowana potrafi je nastroszyć.

DSC06741

16. Piaskowiec, Calidris alba, Sanderling. Jeden z kilku ptaków, która można spotkać również u nas. Najlepiej nad Bałtykiem, w sierpniu-wrześniu.

DSC06551

17. Drozd karaibski, Turdus plumbeus, Red-legged Thrush. W locie widać jasne pola na sterówkach. Pięknie śpiewa, zachowaniem chyba najbliżej mu do kosa.

18. Pustułka amerykańska, Falco sparverius, American kestrel. Bardzo kolorowa, poza tym zupełnie jak nasza pustułka.

Hawana. Rozległa, zasmrodzona spalinami, oblazła z farby, piękna.

19. Złocik kubański, Chlorostilbon ricordii, Cuban emerald. Mój pierwszy koliber. Lata jak ważka, trudny do sfotografowania, szybki, zwinny, a kiedy już przysiądzie, bardzo trudno go wypatrzeć wśród liści. Mały potwór, kiedy namierzy innego kolibra wściekle terkocząc rusza za nim w pogoń.

20. Lasówka szkarłatna, Setophaga ruticilla, American redstart. W pierwszej chwili myślałem, że ptaki należą do dwóch osobnych gatunków. Przepiękna para wybrała niestety najciemniejszy kąt parku.  Podczas pogoni za owadami często rozkładają wachlarzowo ogon błyskając tymi obłędnymi kolorami.

21. Lasówka złotogłowa, Seiurus aurocapilla, Ovenbird. Myślałem, że to jakiś drozd, może mała wersja śpiewaka, a to kolejna lasówka. Na Kubie zimuje, więc tu nie śpiewa, ale kiedy śpiewa (a jest wtedy gdzieś na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej) brzmi trochę jak nasze świergotki.

22. Lasówka granatowa, Setophaga careulescens, Black-throated blue warbler. Rozpoznana z rysunku 🙂 widziana w parku w Hawanie. Wygląda tak

DSC06774i

Trynidad – miasto kilka kilometrów od brzegu Morza Karaibskiego. Europejskie ceny w restauracjach i slumsy poza starówką. Trynidad żyje wyłącznie z turystyki.

23. ? NEED HELP WITH THE IDENTIFICATION. ANYONE? 
Nie mogę sobie poradzić z tymi kormoranami. Wydaje mi się, że to kormorany rogate, Phalacrocorax auritus, ale jestem też prawie pewny, że widziałem tam też mniejsze, brązowe kormorany oliwkowe, Phalacrocorax brasilianus. Na oko te ze zdjęcia są mniejsze niż nasze.

DSC06739

24. Kubanik, Tiaris olivaceus, Yellow-faced grassquit. Rozpoznany z rysunku. Sfotografować się nie dał. Wygląda tak

DSC06774iii

25. Lasówka rudogłowa, Oreothlypis ruficapilla, Nashville warbler. Skryta jak cholera. Ile ja się nachodziłem i nacmokałem przy tym krzaka, to tylko ta lasówka wie. Nashville warbler, kocham ją za samą nazwę.

26. Widłogończyk antylski, Tachornis phoenicobia, Antillean palm swift. Mieszka w koloniach pod strzechami zrobionymi z palmowych liści. Bardzo szybki, niefotografowalny. Widziałem go na stacjach benzynowych. Wygląda tak

DSC06774iiii

27. Błotniak amerykański, Circus hudsonius, Northern harrier.  Szybko zniknął z pola widzenia, a mój aparat nie radzi sobie z latającymi obiektami. Leciał jak błotniak. Rozpoznany na podst. rysunku. Wygląda tak

DSC06774iiiii

Reklamy
Zwykły wpis
W terenie

Pirat morski pod Warszawą

Wydrzyk wielki, dawniej skua (bardzo lubię to pochodzące z języka farerskiego słowo). Żyje na północy, lubi skaliste wysepki na morzu z niewysoką roślinnością. Bardzo rzadko pojawia się na śródlądziu. Z zawodu jest rozbójnikiem, piratem, nęka inne ptaki – mewy, alki, kaczki, aż oddadzą mu swoją zdobycz. Zastraszona mewa zwraca ostatni posiłek, ale skua nie grymasi, zadowoli się i nadtrawionym śledziem. Wielkością przypomina mewę srebrzystą. Na wodzie wygląda niezgrabnie, pięknieje w locie, kiedy jasne pasy u nasady lotek wyraźnie kontrastują z czekoladowym wierzchem. I odwieczne pytanie: co przygnało tego ptaka na stawy rybne 15 kilometrów od granic Warszawy?

[edit]: na stawach była jedna czernica, poza tym żadnych kaczek. Na groblach pełno gilz po śrucie. Nawet po sobie nie sprzątają.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Zwykły wpis
przyroda miasta, W terenie, wisła

Malutka apokalipsa czyli burza nad Warszawą

Od kilku tygodni czytam na ornitologicznych listach o różnych wspaniałościach, które można zobaczyć na wiślanych łaszkach w okolicach Warszawy. O kilku gatunkach biegusów (w tym nigdy przeze mnie nie widzianym płaskodziobym), ostrygojadach (pięknych, brodzących ptakach z dziobem jak marchewka) czy rzadkim brodźcu pławnym. Do dziś byłem bezradny, bo nieobecny. W górach myślałem o tym, co tam jeszcze depcze wiślane błoto.

Koło 6 rano było już bardzo gorąco i pochmurno. Siewkowych najlepiej szukać na Wyspach Zawadowskich, ale bez samochodu trudno tam dotrzeć o świcie. Z Żoliborza to pewnie więcej niż godzina drogi. Pojechałem więc na dobrze znane miejsce na Bielanach. Wisła jest teraz bardzo płytka, bez trudu dostałem się na ławicę. Wśród kamieni leżały potrzaskane porcelanowe izolatory, oblepione glonami krzesła, dachówki i zupełnie nowa skrzynka po mandarynkach. W ciepłych, mulistych zatoczkach leżały setki piór, ryby rozpaczliwie machały do mnie płetwami nad powierzchnią wody. Gdzieś w Łomiankach szalała burza, a ja wypatrywałem ptaków. Były kwokacze, których płaczliwe głosy niosły się w porannej ciszy, kilka łęczaków drobiło między kamieniami. Piskliwce siedziały nieporuszone i patrzyły w napięciu jak brodzę po płyciźnie. Rodzina sieweczek przysypiała.

fot. łęczak, wrony i czubki głów kwokaczy, łęczak i sieweczki rzeczne

Na niebie śmigały jerzyki. Lada dzień ruszą do Afryki. Nad jedną z kałuż stanąłem oko w oko z kszykiem. Moje piwne oko i jego czarne oko. Jak dojrzała jeżyna. Cofnął się o parę metrów i czekał co zrobię. Sytuacja bez wyjścia. Wiedziałem, że w końcu odleci z pełnym pretensji okrzykiem : „kszyk, kszyk”.

DSC05850DSC05841

fot. kszyk

Tymczasem burza zamruczała jakoś nierealnie blisko. Na piasek spadło parę ciężkich kropli. Siedzenie na środku rzeki przestawało być zabawne, a z brzegów ulotnili się wędkarze. Jeżeli znad wody znikają wędkarze to znak, że czas zmykać. Z łęgu wyszedłem w zapadających ciemnościach (było po 7.00 rano), na moście Grota zapaliły się latarnie. Po 3 minutach byłem przemoczony do suchej nitki. W bramie pod domem, dwóch zadowolonych facetów rozpijało wódkę z kubków po jogurcie. Życzyli mi zdrowia.

DSC05865

Zwykły wpis
W terenie, wisła

Zawadowskie dziki

Złożyłem dziś krótką i dość jałową wizytę w rezerwacie Wyspy Zawadowskie. Nie byłoby o czym mówić gdyby nie spotkanie z dwiema dziczymi rodzinami.

Dziki żerowały w tym miejscu przynajmniej dwie godziny, w drodze powrotnej eskortowałem rowerzystę, który ukrył się za bokiem mojego samochodu.

 

Zwykły wpis
W terenie, wisła

Wielka bielańska kumulacja

Królowa Wisła obdarzyła mnie wczoraj wyjątkowo hojnie. Pół godziny przed zmierzchem łoś, bóbr, sarny i bocian czarny w sąsiedztwie huczących tras wylotowych. I pomyśleć, że przed wyjściem kalkulowałem: czy opłaca się jechać nad rzekę tak późno?

Bociana nie nagrałem, bo łoś zapchał mi kartę pamięci!

Zwykły wpis
W terenie, Warszawski wielki rok

Wielki Rok czas zacząć

Pogoda była piękna, a przyroda zdawała się nie przejmować smogiem. Na Paszportach Polityki nadużyłem nieco alkoholi i było bardziej niż pewne, że we środę nie zrobię nic mądrego/ciekawego/pożytecznego. Podreptałem więc do Parku Kępa Potocka gdzie spotkałem przedziwną, nieznaną nauce kaczkę (prawdopodobnie mieszańca z kaczka domową) oraz nurkującego w jeziorku kormorana (zawsze zadziwia mnie swoim jaszczurczym wyrazem dzioba).

 

Bardzo ciekawie było nad Wisłą. Rzeka jest prawie całkowicie skuta lodem, na wąskich przesmykach między płytami pluskało jakieś 200 gągołów, nurogęsi i 3 bielaczki. I mnóstwo mew. Bielaczek to jeden z najpiękniejszych kaczkowatych (o czym nie przekonacie się z mojego zdjęcia). Na Bielany przyleciał z tajgi.

dsc04413

Ładnie bielaczka zrobił kiedyś Dominik Chrzanowski http://www.birdwatching.pl/galeria/kategoria/40-bielaczek-mergus-albellus/zdjecie/82450

Wróciłem do domu przez cichy i nieruchomy Las Bielański. Między drzewami było już widać bloki kiedy usłyszałem stukanie dzięciołów. Niestety aparat zdechł godzinę wcześniej.

Ps. Arjan Dwarshuis w ciągu minionego roku widział 6833 gatunki ptaków. Odwiedził zachwycające miejsca na całym świecie. Pisał i fotografował. Chciał zwrócić uwagę na problem ginących gatunków, nie wiem na ile mu się to udało, ale w pewnością przeżył przygodę życia. Pomyślałem, a może by tak coś podobnego w naszej kochanej stolicy? Zaczynam „Wielki Rok” w Warszawie – postaram się zobaczyć jak najwięcej gatunków ptaków od 1 stycznia do 31 grudnia 2017. Póki co mam 34 gatunki – dziś dopisałem czeczotki – wkrótce udostępnię listę. Wszystko odbywa się na słowo honoru, rzadszym ptakom postaram się zrobić zdjęcie. Może ktoś chciałby się ze mną pościgać?

Zwykły wpis
W terenie

Glinki we mgle

Dziś Szczęśliwice tajemniczo zamglone i zagadkowo monochromatyczne. Czarno-białe gdyby nie ptaki.

Tłum mew (bez obrączek), krzyżówki, łyski i kokoszki przy oparzeliskach, mysikróliki w sosnach, dzięcioł białoszyi skrzeczący ze szczytu topoli, skryte kosy, anemicznie pogwizdujące gile,

dsc04209

świergocące jemiołuszki

i obżerające się w milczeniu jery.

23 gatunki – bardzo dobry wynik jak na tę porę roku.
W ostatni weekend stycznia odbędzie się XIII Zimowe Ptakoliczenie. Z wyprzedzeniem zapraszam na wycieczkę po Szczęśliwicach.

Zwykły wpis